Zostałem wytypowany. I wyznaczony. Rzucono mi wyzwanie. Rzucającym był Michał Zabdyr-Jamróz. Na moje szczęście nie rzucał kamieniem. Kamienie bywają niebezpieczne. Mogą zrobić krzywdę, a krzywda ta z reguły jest bolesna. Czasami trafiają w tego, kto wzywa by je rzucić (ostatnio dowiedział się o tym Rafał Ziemkiewicz). I tak bywa.

A zatem, zostałem wytypowany. Wezwano mnie do napisania o kilkunastu pozycjach, których przeczytanie pozwala lepiej zrozumieć, czym jest polityka historyczna. Otóż, polityka historyczna jest tym, czym zajmuję się na co dzień. Polecam moje pozycje. Kropka. Koniec.

Teraz bez żartów. Na poważnie, na serio i z niezbędnym patosem. Oto osiemnaście publikacji, które uznaję za zupełnie kluczowe dla mojej pracy badawczej. Ich autorzy ulepili mnie i wypiekli mnie niczym chińska bogini Nüwa ludzkość. Ich myśli zostały przeze mnie przemielone i z nich zbudowałem własną pozycję. Ale miało nie być o mnie. Miałem napisać o Wielkiej Osiemnastce. Uporządkowałem ją alfabetycznie. Inaczej się nie dało. Oto ona:

Jan ASSMANN, Pamięć kulturowa. Pismo, zapamiętywanie i polityczna tożsamość w cywilizacjach starożytnych (Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego 2008).

  • Podstawa. Punkt wyjścia. Najlepsza praca o pamięci kulturowej. Błyskotliwa i ciekawie napisana. Równocześnie: pełna kontrowersji, trudnych do udowodnienia hipotez czy dyskusyjnych założeń. A jednak, właśnie z Assmanna zaczerpnąłem całą podstawę teoretyczną. Nieco zmienioną, nieco przebudowaną, nieco udoskonaloną, ale wciąż bazującą na fundamentalnej kategorii niemieckiego badacza: mitomotoryce.

Richard E. BOYATZIS, Melvin L. SMITH & Alim J. BEVERIDGE, Coaching with Compassion: Inspiring Health, Well-Being, and Development in Organizations, „Journal of Applied Behavioral Science” 49: 2 (2013), 153-178.

  • Pozycja uzupełniająca. Pozwala zrozumieć cel, jaki powinna realizować polityka historyczna. Ukazuje możliwości, które może przynieś opowiadanie o przeszłości, o ile zauważy się, że może ono służyć wspieraniu rozwoju: wspólnoty politycznej i obywateli. Mimo że Boyatzis i współpracownicy ani słowem nie wspomnieli o polityce historycznej, to jest to artykuł również o niej. Daje wizję. Ważną i potrzebną inspirację.

Antonii DUDEK, Instytut. Osobista historia (Warszawa: Czerwone i Czarne 2011).

  • Ważna lektura. Spojrzenie od wewnątrz. Historia osobista współtwórcy polskiej polityki historycznej. Bez niej ciężej zrozumieć codzienność Instytutu Pamięci Narodowej.

Martha EVANS, Mandela and the televised birth of the rainbow nation, „National Identities” 12: 3 (2010), 309-326.

  • Uwielbiam ten artykuł. Ma w sobie to, co powinien mieć dobry tekst naukowy. Interesująca i przyjemna lektura. A równocześnie – raczej – najlepsze studium wykorzystania mediów masowych do opowiadania polityki historycznej i kształtowania tożsamości politycznej. Evans pokazała żywe narracje pamięci i ich miejsce w przestrzeni politycznej. Pokazała miejsce przywódców i mediów, społeczeństwa i opowieści. Lektura obowiązkowa.

Barbara L. FREDRICKSON & Marcial F. LOSADA, Positive Affect and the Complex Dynamics of Human Flourishing, „American Psychologist” 60: 7 (2005), 678-686.

  • Kolejna propozycja, która nie mówi słowem o polityce historycznej. Ani jednym. Nawet troszkę. A jednak, pozwala zrozumieć, o co w niej chodzi i jak powinna być tworzona. Fredrickson i Losada skupiają się na roli emocji pozytywnych w rozwoju człowieka. Jeżeli polityka historyczna ma czemukolwiek służyć to właśnie rozwojowi.

James Ingo FREED, The United States Holocaust Memorial Museum, „Assemblage” 9 (1989), 58-79.

  • Kolejna pozycja pisana od wewnątrz. Freed opowiada o tworzeniu Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie. Warte przeczytania. Pozwala zrozumieć znacznie więcej. Pozwala szukać małych rzeczy, które mają wielkie oddziaływanie.

James L. GIBSON, Truth, Justice, and Reconciliation: Judging the Fairness of Amnesty in South Africa, „American Journal of Political Science” 46: 3 (2002), 540-556.

  • W zasadzie, powinienem dodać „i inne prace Gibsona”. Doskonałe studium sprawiedliwości tranzycji. Wyśmienita lektura. I ważna. Istotna dla mnie również ze względów osobistych: to ona ukierunkowała mnie na badanie polityki historycznej w Południowej Afryce.

Siobhan KATTAGO, Ambiguous Memory. The Nazi Past and German National Identity (Westport – London: Praeger 2001).

  • Od tego wszystko się zaczęło. Znaczy, zaczęło się tak na poważnie. Ukierunkowała mnie na badanie polityki historycznej. Pisałem jej recenzję na seminarium magisterskim u Profesora Schattkowsky’ego. I zobaczyłem swoją niszę, przestrzeń, którą Kattago zostawiła niezagospodarowaną: politykę historyczną. Coś, co można badać, coś, co można zmierzyć. Coś zupełnie innego niż pamięć, o której można zazwyczaj tylko opowiadać. Polecam tę książkę z innego powodu: jest po prostu dobra. Ważne studium przemian pamięci w Niemczech.

Laleh KHALILI, Heroes and Martyrs of Palestine. The Politics of National Commemoration (Oxford – New York: Oxford University Press 2007).

  • Pozycja kluczowa. Do natychmiastowego przeczytania. Moim zdaniem, najlepsza książka o polityce historycznej. Kropka.

Charles A. KIESLER, The psychology of commitment. Experiments linking behavior to belief (New York: Academic Press 1971).

  • Odkurzona praca. Zaadaptowana. Pozwala zrozumieć, dlaczego polityka historyczna może skutecznie realizować swoje cele. Klasyka dla psychologii zaangażowania, którą silnie związałem ze swoim rozumieniem opowiadania o przeszłości przez państwo.

Leszek KOCZANOWICZ, Polityka czasu. Dynamika tożsamości w postkomunistycznej Polsce (Wrocław: Wydawnictwo Naukowe Dolnośląskiej Szkoły Wyższej 2009).

  • Dziwna książka. Z jednej strony, ciekawa i pokazująca związek między polityką historyczną a tożsamością polityczną. Z drugiej, niekiedy męcząca i nazbyt przypominająca wywód niedocenianego intelektualisty. Czyta się ją ciężko, ale warto to zrobić. Choć w wielu kwestiach się z Koczanowiczem nie zgadzam i nieco irytowało mnie przeintelektualizowanie, to nie można nie docenić tej pracy.

Reinhart KÖSSLER, Facing a Fragmented Past: Memory, Culture and Politics in Namibia, „Journal of Southern African Studies” 33: 2 (2007), 361-382.

  • Trochę jako ciekawostka. Trochę jako przykład dobrej publikacji o polityce historycznej. Trochę bo dotyczy Namibii, która jest ciekawa. Ale najbardziej, dlatego, że pokazuje, jak opowiadanie o przeszłości wpływa na zachowania społeczne i standardy demokratyczne.

Jacques LE GOFF, Historia i pamięć (Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego 2007).

  • Pozycja obowiązkowa. Znana i lubiana. Le Goff pokazuje podstawową różnicę między historią jako nauką a polityką historyczną. Ważna książka. Wyjaśnia coś, czego nie rozumie większość twórców polityki historycznej w Polsce: że nie są oni naukowcami.

Paweł MACHCEWICZ, Spory o historię 2000–2011 (Kraków: Wydawnictwo Znak 2012).

  • Kolejne spojrzenie od wewnątrz. Bardzo interesujący zbiór esejów o polityce historycznej. Świetnie napisane. Wyraziste poglądy. Przyjemna lektura. A do tego – bezcenne źródło. Więcej komplementów nie trzeba.

Stanley MILGRAM, Obdience to authority (New York: Harper & Row 1974).

  • Nie znając pracy Milgrama nie da się zrozumieć, po co państwo chce opowiadać o przeszłości. Rozumiejąc wpływ autorytetu na zachowanie jednostki można zrozumieć politykę historyczną.

Jan RYDEL, Polityka historyczna w Republice Federalnej Niemiec. Zaszłości. Idee. Praktyka (Kraków: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Pedagogicznego 2011).

  • Prywatnie, to książka, która mnie najbardziej zawiodła. Liczyłem na coś wspaniałego, coś, co będzie przeżyciem odmieniającym. Dostałem staranny i mądrze zaprezentowany wykład o niemieckiej polityce historycznej. Bez fajerwerków. Ale: warte przeczytania.

Jungmin SEO, Politics of Memory in Korea and China: Remembering the Comfort Women and Nanjing Massacre, „New Political Science” 30: 3 (2008), 369-392.

  • Kolejna ciekawostka. Dobry artykuł pokazujący, jak wykorzystanie opowieści o przeszłości może wpływać na integrację społeczeństwa, wzmacnianie tożsamości i budowanie wspólnoty. Ponadto, zawiera w sobie jeden z moich ulubionych przykładów (ten, kto go wskaże dostanie nagrodę; tak na zachętę).

Lavinia STAN, The Vanishing Truth? Politics and Memory in Post-Communist Europe, „East European Quarterly” 40: 4 (2006), 383-408.

  • Świetny artykuł o sprawiedliwości tranzycji. Lektura obowiązkowa. Doskonały warsztat autorki, przejrzysta argumentacja i bardzo wartościowe studium porównawcze. Jedna z pierwszych pozycji dla każdego, kto chce zajmować się polityką historyczną.

I koniec. Pominąłem dwieście innych prac, które warto byłoby opisać. Gdybym to jednak zrobił, to nikt by tego nie przeczytał. Chciałbym, żeby ktoś to przeczytał. Dlatego jest to Wielka Osiemnastka. To była przyjemność. Dziękuję Michale za rzucenie wyzwania. I dziękuję, że nie rzucałeś kamieniami. Kamienie mogą wyrządzić krzywdę. Ale o tym już napisałem. Bywa.

Czytajcie książki! Książki najczęściej nie mogą wyrządzić krzywdy. Książki bywają ciekawe. I czytajcie też artykuły: one też bywają ciekawe i jeszcze rzadziej mogą wyrządzić krzywdę. Na początek polecam te osiemnaście pozycji (z przyzwoitości, wolałbym polecić czytanie tych mojego autorstwa).

Reklamy

3 myśli na temat “18 pozycji, które pozwalają zrozumieć, o co chodzi w polityce historycznej

  1. Szanowny Panie,

    to co Pan pisze o polityce historycznej jest bardzo ciekawe, ja sam zajmuje się badaniami nad tym tematem (chociaż bardziej historycznie). Tropy, które pokazał Pan we wpisie o książkach są interesujące (Milgram), zainspirował mnie Pan 😉

    Mam jednak pytanie: jak zdefinowałby Pan „politykę historyczną” (nie wiem, czy też Pan uważa, że wszyscy mówią o tym a każdy rozumie po swojemu) i czy uważa Pan, że polityka historyczna to coś pozytywnego, czy może zjawisko obiektywne?

    Pozdrawiam serdecznie
    Tomasz Leszkowicz

    1. Szanowny Panie Tomaszu,

      bardzo mi miło przeczytać, że moje spojrzenie na politykę historyczną zainspirowało Pana. Z przyjemnością podyskutowałby na ten temat przy nadarzającej się okoliczności.

      Odpowiadam na pytania:
      1. Politykę historyczną definiuję w następujący sposób: „jako intencjonalne opowiadanie o przeszłości i interpretowanie jej przez władzę państwową, którego celem jest wpływanie na tożsamość polityczną społeczeństwa, podzielane społecznie idee, przekonania i wartości lub postawy i zachowania jednostek poprzez zarządzanie treścią pamięci zbiorowej lub emocjonalne zaangażowanie odbiorcy”. I zgadzam się, że potrzeba nam doprecyzowania rozumienia tej kategorii.
      2. Politykę historyczną – jak widać po definicji – uważam za pewną formę aktywności państwa (rzędu). Używając anglojęzycznego rozróżnienia: za policy a nie politics. Stąd nie uznaję jej ani za pozytywną, ani za negatywną. Zdecydowanie jestem po stronie zjawiska obiektywnego.

      Również pozdrawiam serdecznie (i jeśli nie ma Pan nic przeciwko – jeśli ma Pan, proszę protestować – przesyłać na Pańskiego maila moje przyszłe publikacje dotyczące polityki historycznej. Już opublikowane dostępne są na moim profilu na Academia.edu).

      PW

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s